W klasycznej operacji ciągnik podjeżdża do rampy i czeka do zakończenia załadunku: godziny kierowcy, kapitał ciągnika i okno dostawy topnieją razem. Podejście drop & hook eliminuje to oczekiwanie u podstaw: kierowca pozostawia pełną naczepę na placu, zabiera wcześniej załadowaną i w ciągu kilku minut wyrusza w trasę. Załadunek przebiega we własnym tempie, niezależnie od ciągnika.
Wymogi modelu
- Nadwyżka naczep: więcej niż jedna naczepa na ciągnik — pula pracuje zarówno na rampie podczas załadunku, jak i na trasie
- Zarządzanie placem: system i śledzenie telematyczne wiedzące, która naczepa gdzie się znajduje i w jakim jest stanie
- Standardowe wyposażenie: możliwość połączenia każdego ciągnika z każdą naczepą; zgodność w systemach sprzęgania i hamulcowych
- Trwały osprzęt: w pojeździe często sprzęganym i rozprzęganym intensywnie pracują sworzeń królewski, podpory i złącza
Gdzie kumuluje się zysk?
Ciągnik i kierowca to najdroższe zasoby floty; drop & hook kieruje te zasoby w stronę kilometrów zamiast oczekiwania. Czas pracy kierowcy staje się przewidywalny, natężenie ruchu na rampie rozkłada się na cały dzień, a zakład uwalnia się od kolejki pojazdów przy bramie. W zamian wymaga to inwestycji w dodatkowe naczepy i zdyscyplinowanej operacji placowej — rachunek szybko wychodzi na plus przy dużym natężeniu tras i długich czasach załadunku. Dla flot pracujących na regularnych trasach drop & hook to sprawdzony sposób na wykonanie większej liczby kursów tą samą liczbą pojazdów.